W tej wersji się zakochałam.....
piątek, 23 lipca 2010
wtorek, 20 lipca 2010
Wiem, że stracę cię....
Cóż by tu można było powiedziec. Nic ciekawego, z punktu widzenia obiektywnego obserwatora. Jednak jak ja się tak na to wszystko patrze czyli na to co sie koło mnie dzieje i w czym uczestnicze mniej lub bardziej dziwnie, to dochodzę do wniosku, że z błota wchodzę w bagno i tak w kółko. I gdy już się coś zaczyna układac, to tak jak w ustawianiu domino, jeden klocek się przewróci i wszystkie zaraz za nim lecą. Nie wiem od czego to zależy, wiem że jestem momentami ciężką osobą w dłuższym przebywaniu, ale czemu moje normalne zachowanie dziala nie na tych na których mi zależy bardziej niż na jako zwykłych znajomych. W całym tym moim życiowym, jednym wielkim rozgardiaszu dochodzę do wniosków, że angażowanie się w cokolwiek wcześniej czy później okazuje się mało opłacalne. Przez to wszystko tracę zaufanie do ludzi, nie wspominając już o facetach. Nie chcę pisac że są źli i podli. Tłumaczę to sobie tym, że trafiam na nieodpowiednich, i gdzieś tam daleko wśród tlumu tych nie właściwych jest ten jeden jedyny rycerz na białym koniu. Ehh ale mnie wzięło na bezsensowne refleksje.... Najwyższa pora się ogarnąc, o tak... Ogarnę się! O tak.... na peeeeeewno.
"Gdy patrzę w twoje oczy
Każdej nocy
Krzyczeć mi się chce
Bo patrząc w twoje oczy
Którejś nocy
Wiem, że stracę cię"
środa, 14 lipca 2010
Heaven?
Jakoś tak mi się odechciało pisac ostatnio. Trochę sie działo, nie koniecznie przyjemnych rzeczy. Ostatnio w ucho wpadła mi piosenka Aceyalone & RJD2 - Heaven. Idę teraz ogarnąc mieszkanie, a potem będę z niecierpliwością czekała na swoją godzinę zero. Nie wiem, czy mam dobre czy złe przeczucia, chyba jakieś takie neutralne skłaniające się ku tej gorszej stronie. Zawsze wole byc jakoś pozytywnie zaskoczona....
piątek, 2 lipca 2010
Towarzysze!
Ogłaszam że imprezowy weekend najwyższa pora zacząc! :) Właśnie się zbieram na rynek, żeby później odebrac dziewczyny z Poznania z dworca, a godzine później kolegę z Walbrzycha. Zielona Góra sie już zameldowała, Niepołomice wkrótce. Czas na melanż! Jak dożyje poniedziałku to może się odezwę...
wtorek, 29 czerwca 2010
niedziela, 27 czerwca 2010
Cause I was born to tell you I love you...
"Cause I was born to tell you I love you
and I am torn to do what I have to, to make you mine
Stay with me tonight...."
środa, 23 czerwca 2010
Co u mnie, co u mnie....? :)
Toż to jest jakas masakra, od miesiąca siedze na dupie i nic nie robię, ale czasu jak zawsze nie mam, albo przynajmniej mam go mniej niż bym chciała miec! Jest to na swój sposób denerwujące. Najgorsze jest to, że mam wyrzuty co do tego bloga, bo kurde.... jakoś zawsze udawało mi się go uaktualniac na bieżąco a teraz dupa. Eh nie chodzi mi nawet o to, że ktoś to czyta, bardziej jest on dla mnie, bo jak wiadomo wiele rzeczy się zapomina, a coś wsadzone raz do internetu zawsze w nim zostanie. Poprawię się!
Co u mnie, co u mnie....? Pracuje w czwartek, piątek, sobote i niedzielę wieczorami więc jest na prawde pozytywnie :) generalnie lubię tą prace, chociaż w tym tygodniu się calkowicie rozchorowałam. No tak, jak zwykle - gdy chodziłam do szkoły musiałam byc okazem zdrowia, a teraz to mogę sobie chorowac. Popsuło mi to pewne plany życiowe, no ale cóż - w tym tygodniu sobię nadrobię :D
W ogóle co już chyba wszystkim wiadomo odbywają się Mistrozstwa Świata w piłce nożnej :) nic nowego nie napisałam, tak wiem! Komu kibicujecie? Ja jestem całym sercem za Słowenią, nie dlatego że koajrzy mi się ze skokami i Planicą, tylko dlatego że w reprezentacji gra Andraż Kirm, zawodnik jednoczesnie mojej Wisły. Dzisiejszy mecz z Anglią MUSZĄ wygrac! Ah.... no i mam pytanie - co sądzicie o wuwuzelach?! Mnie one w najmniejszym stopniu nie przeszkadzają.
W piątek byłam wraz z Taksikiem na konferencji prasowej aby pożegnac Arkadiusza Głowackiego, kapitana drużyny Wisły Kraków a zarazem zawodnika zespołu od 10 lat. Odeszła z zespołu kolejna osoba, która bezapelacyjnie oddała klubowi wiele zdrowia i czasu, i była jego prawdziwą ikoną. Teraz z tej tak zwanej starej gwardii pozostał tylko Radosław Sobolewski - ale nadejdzie tez taki dzień kiedy i jego zabraknie, i zamknie się pewien etap. Eh, nostalgnęło mi się troszkę. A pan B. lustrował mnie cały czas wzrokiem - nie zdawał sobie chyba sprawy, że teraz w Krakowie, będę jego zmorą :P W ogóle piątek był to dziwny dzień, bo smarkałam cały czas bez przerwy, przyjechala kuzynka z Kanady, a jak byłam z tatą w serwisie samochodowym, to szef salonu pytał się gdzie się tak rozchorowałam i w ogóle czy czegoś mi nie potrzeba do szczęścia. Auta nowego nie zaproponował, a szkoda :D
W sobotę dalej byłam chora, ale już nie było źle, więc poszłam spotkac się z kumplem i jego znajomymi na Plażę Kraków, gdzie odbywały się zawody w sportach ekstremalnych. Było bardzo sympatycznie i pozytywnie, szkoda trochę tylko że pogoda nie dopisała (chociaż słońce dzielnie przez chmury się przedzierało i zimno wyjątkowo jakoś nie było) i mało osób przyszło. Miałam na tym zakończyc swoje wojaże poza domem, i wrocic do ciepłego łóżka, ale namówiona zostałam na AfterParty w klubie Plaża gdzie gościem specjalnym był dj Kid Fresh. I wiecie co - pomimo tego że do dnia dzisiejszego mam zryty głos i gardlo i jestem nie doleczona, to nie żałuje że poszłam, bo była super impreza, a i pewne sprawy i rzeczy poprzekręcały się o 360stopni na moją korzyśc :)
W sumie to tyle... w sobotę party urodzinowe u Sylwii ;** będzie sie działo, jak zwykle z resztą!
Do usłyszenia!!!